Policjant z Częstochowy zemdlał na służbie. Sąd przyznał mu odszkodowanie

ilustracja       Kilkutysięczne odszkodowanie za wypadek w pracy policjantowi z Częstochowy ma wypłacić Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach – orzekł 24 stycznia sąd pracy. Sierpniowej nocy 2016 roku podczas interwencji na Parkitce funkcjonariusz zemdlał, upadł, uszkadzając splot barkowy. Sprawa trafiła do sądu, bo policja nie chciała uznać, że doszło do wypadku w pracy.Dla aspiranta Jana Kowalskiego (dane zmienione) z komisariatu Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie noc z 30 na 31 sierpnia r. była dziewiąta z rzędu ,,nocką” na służbie. Zaczynał o godz. 20, kończył o 4 nad ranem.
Dochodziła północ, gdy aspirant Kowalski i jego kolega z patrolu zauważyli na niestrzeżonym parkingu w dzielnicy Parkitka nieoświetloną skodę, w której siedział kierowca. Aspirant wziął od kontrolowanego kierowcy dokumenty i wrócił do radiowozu, by sprawdzić dane w systemie informatycznym. Gdy dochodził do radiowozu, stracił świadomość i upadł, wybijając bark.
O całej sytuacji funkcjonariusze zawiadomili oficera dyżurnego komisariatu. Na miejsce przyjechał patrol oficerski. Aspirant Kowalski został przebadany… na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu (sic!) Był trzeźwy, kolega z patrolu odwiózł radiowozem aspiranta Kowalskiego na oddział ratunkowy szpitala na Parkitce. Został później wypisany ze szpitala z rozpoznaniem: uszkodzenie splotu barkowego z częściowym niedowładem lewej kończyny. Po trzech miesiącach na L4 aspirant wrócił do służby.

Omdleniem funkcjonariusza i późniejszymi skutkami upadku zajęła się komisja BHP. Przejrzała grafik służb w komisariacie, w którym służył. Jak napisano w notatce urzędowej: ,,Istotnym dla tego zdarzenia jest, że policjant pełnił służbę w porze nocnej w dniach 22, 23, 26, 27, 28, 29, 30 i 31 sierpnia 2016 r. Sześć służb kończyło się planowo o godz. 4, a dwie o godz. 2″. Mimo że takie rozplanowanie służby było niezgodnie z rozporządzeniem MSWiA, komisja nie stwierdziła, by uraz aspiranta uznać za wypadek związany z pełnieniem służby. Śląski komendant wojewódzki policji odmówił aspirantowi wypłaty jednorazowego odszkodowania za wypadek w pracy. Policjant w 2017 roku odwołał się do sądu pracy.

Wyrok w częstochowskim sądzie pracy zapadł 24 stycznia 2018 roku. Sąd, uznając, że doszło do wypadku w trakcie pracy, nieprawomocnie przyznał aspirantowi kilkutysięczne odszkodowanie. Na ogłoszeniu decyzji sądu nie stawił się przedstawiciel pozwanej Komendy Wojewódzkiej Policji.

W tej sprawie nie mieliśmy żadnych wątpliwości i od samego początku wspieraliśmy naszego Kolegę. Co najważniejsze pomogliśmy w całkowitym sfinansowaniu pełnomocnictwa procesowego w tej sprawie. Cieszymy się, że Sąd potwierdził nasze zdanie – powiedział kol. Arkadiusz Kobiela, Przewodniczący Zarządu Terenowego NSZZ Policjantów KMP w Częstochowie.

To wielki sukces naszych Koleżanek i Kolegów z Zarządu Terenowego NSZZ Policjantów KMP w Częstochowie – pogratulował Kazimierz Barbachowski, Wiceprzewodniczący Zarządu Głównego NSZZ Policjantów.
– Od początku obserwowałem ich wielkie zaangażowanie w pomoc dla swojego Kolegi, podobnie jak w sprawie powszechnie znanego pomówienia policjantów ruchu drogowego, o którym ostatnio głośno było w mediach. Ten wyrok utwierdza nas w przekonaniu o potrzebie i celowości naszej działalności. Warto podkreślić, iż to także przykład korzyści z przynależności do Funduszu Ochrony Prawnej – podsumował Kazimierz Barbachowski.

źródło: http://czestochowa.wyborcza.pl/czestochowa/7,89625,22938821,policjant-z-czestochowy-zemdlal-na-sluzbie-sad-przyznal-mu.html