Policjanci masowo na L4. W jednym z komisariatów została tylko kadra kierownicza

ilustracja
     W całym kraju policjanci masowo idą na zwolnienia lekarskie – problem ten dotyczy także woj. lubuskiego. W Kostrzynie nad Odrą została już tylko kadra kierownicza. Policjantów brakuje także m.in. w Gorzowie Wielkopolskim i Świebodzinie. Na zwolnieniu jest m.in.ponad połowa funkcjonariuszy z drogówki. To efekt protestu, którzy sami policjanci nazwali ,,psią grypą”.-Lubuska policja zapewnia, że radzi sobie z sytuacją i mieszkańcy nie zostaną bez pomocy

-W województwie opolskim ponad połowa funkcjonariuszy drogówki jest na L4.
-Ale według przewodniczącego związkowców sytuacja jest tragiczna – To doprowadzi do niewydolności policji.
– Monitorujemy sytuację, aby zapewnić realizację zadań na terenie całego garnizonu – mówi Onetowi Paweł Petrykowski, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

Według informacji radia RMF FM na zwolnieniu lekarskim przebywa już co piąty funkcjonariusz

O złej sytuacji w kostrzyńskiej policji informuje ,,Gazeta Lubuska”. Mieszkańcy mogą tam liczyć już jedynie na pomoc kadry kierowniczej – komendanta i naczelników. Pozostali funkcjonariusze z Kostrzyna nad Odrą wzięli L4. Tak jak wielu innych policjantów w całym województwie – chociaż dokładnych danych lubuska policja nie ma.

– Nie mamy szczegółowych informacji, policjanci na doniesienie L4 mają kilka dni.Na pewno dotyczy to ponad połowy policjantów ruchu drogowego. Na zwolnieniu jest ok. 140 policjantów z 270 etatów- mówi Onetowi nadkom. Marcin Maludy. Jak zaznacza, protest jest ogólnopolski i nie dotyczy tylko województwa lubuskiego.

-Ale my również go odczuwamy. Braki kadrowe staramy się zadysponować tymi policjantami, którzy cały czas są w służbie ? dodaje rozmówca Onetu. Najgorsza sytuacja w regionie, oprócz Kostrzyna nad Odra, jest w Gorzowie, Świebodzinie i Żarach. Lubuska policja jednak zapewnia, że sytuacja nie stwarza zagrożenia dla obywateli.

Przewodniczący związku: sytuacja robi się tragiczna

Inaczej uważa Sławomir Kostiuszko, przewodniczący lubuskiego ZW NSZZ Policjantów. – Sytuacja robi się tragiczna, bardzo dużo policjantów poszło na L4. Mam informacje praktycznie z każdej jednostki, że powoli stają się one niewydolne. A to jest niebezpieczne. Policja jednak nadal nie jest traktowana poważnie. My o swoich problemach mówimy od lat – mówi Onetowi.

Według Kostiuszki policjanci są zdeterminowani. – Ten oddolny protest policjantów pokazuje, jakie są nastroje w policji. Nikt nikogo nie zmusza i nie może zmusić do pójścia na zwolnienie i stracenia 20 proc. uposażenia. Jeżeli dwa lata trwają rozmowy i w żaden sposób nie możemy się dogadać, ludzie mówią dość. Pokazała to już demonstracja w Warszawie. Jestem przewodniczącym już 10 rok i pierwszy raz widziałem takie tłumy policjantów.

– Nie wiem, kto nad tym zapanuje, a będzie jeszcze gorzej. Zbliżają się obchody 11 listopada, oddziały prewencji idą na L4, co stworzy zagrożenie dla ludzi – dodaje. W Gorzowie Wielkopolskim 11 listopada będzie prezydent RP Andrzej Duda. Kto będzie zabezpieczał wydarzenia z jego udziałem?

– Nie mam pojęcia. Z tego co wiem, nie ma już za bardzo kto wesprzeć naszych policjantów, bo mam kontakt z całą Polską. Jest tak samo, albo jeszcze gorzej, o ile może być gorzej. To doprowadzi do niewydolności policji – kwituje Kostiuszko.

Ponad połowa opolskiej drogówki na L4

30 z 57 funkcjonariuszy opolskiej drogówki przebywa obecnie na zwolnieniu lekarskim. Część L4 to efekt trwającego protestu mundurowych, którzy domagają się podwyżek płac. Rzeczniczka opolskiej policji uspokaja, że wszystko jest pod kontrolą i na ulicach Opola nie zabraknie patroli drogówki. Tak jest dziś. Jak będzie w kolejnych dniach? Nie wiadomo.

Już co drugi funkcjonariusz zatrudniony w opolskiej drogówce jest na zwolnieniu lekarskim. Na L4 przebywa obecnie 30 z 57 funkcjonariuszy.

– Niektóre z tych L4 to są długotrwałe zwolnienia lekarskie, niezwiązane z protestem – mówi Onetowi Marzena Grzegorczyk, rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.

Część L4 to jednak efekt trwającego protestu mundurowych, którzy domagają się podwyżek. Pójście na zwolnienie lekarskie jest jedynym sposobem na okazanie niezadowolenia, bo policjanci nie mają prawa do strajku.

– Te zwolnienia nie paraliżują pracy drogówki – zapewnia Marzena Grzegorczyk. – Funkcjonariusze nadal dbają o bezpieczeństwo na drodze – dodaje. W kolejnych dniach może się to jednak zmienić.

Sytuacja na Mazowszu. Ciarka komentuje

Niektóre jednostki, jak np. mazowiecka Komenda Wojewódzka Policji w Radomiu, odsyła po informacje do KGP. – Bardzo trudno jest nam podawać konkretne liczby, jeżeli chodzi o funkcjonariuszy, którzy są na L4, ponieważ szybko się to zmienia – część policjantów wraca z L4, a niektórzy dostarczają zwolnienia lekarskie, przy czym dostarczane są one elektronicznie, osobiście lub poprzez inne osoby – często po kilku dniach. Bywa tak, że o wizycie u lekarza informują tuż przed godziną wyznaczonej służby. W niektórych komendach na zwolnieniach jest kilka procent załogi, a w skrajnych przypadkach jest to kilkanaście procent. W związku z trwającym protestem policyjnym, którego jedną z form jest korzystanie przez funkcjonariuszy ze zwolnienia lekarskiego, najważniejsze dla nas jest zachowanie ciągłości służby – mówi Onetowi inspektor Mariusz Ciarka, rzeczni KGP.

Jak ustaliliśmy, w Warszawie na zwolnieniach jest np. około 100 z blisko 650 funkcjonariuszy drogówki. Natomiast w stołecznych oddziałach prewencji na L4 poszło tylko o pięciu policjantów więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że wielu funkcjonariuszy zamierza jednak iść na zwolnienie dopiero pod koniec tygodnia.

Zapytaliśmy rzecznika KGP, czy w związku z tą sytuacją jest zagrożenie, że nie będzie odpowiedniej liczby funkcjonariuszy do zabezpieczenia Marszu Niepodległości, który tradycyjnie odbędzie się w Warszawie 11 listopada. – Przygotowujemy się do zabezpieczenia. Co roku ściągani są dodatkowi policjanci z innych regionów, zobaczymy, czy będzie taka konieczność w tym roku. Mam nadzieję, że odpowiednia liczba policjantów zabezpieczy odbywające się w Warszawie uroczystości – mówi nam Mariusz Ciarka.

– Dementuję też pojawiające się w przestrzeni publicznej informacje, jakoby w związku z protestem miał zostać ogłoszony alarm i funkcjonariusze mieliby być skoszarowani na kilka dni. To nieprawda. Kierownictwo polskiej policji nie będzie w ten czy inny sposób występować przeciwko policjantom, którzy tysiące razy udowadniali, że potrafią z poświęceniem wykonywać swoje obowiązki – dodaje rzecznik.

Bydgoszcz: brak danych

W województwie kujawsko-pomorskim policja nie dysponuje dzisiejszymi oficjalnymi danymi, ale już w piątek na L4 było 12 proc. garnizonu, czyli ponad 600 policjantów. Teraz ta liczba jest na pewno wyższa. – Niektórzy funkcjonariusze informowali, że idą do lekarza i nie wiemy, czy dostaną zwolnienie, czy nie – mówi Onetowi Monika Chlebicz, rzeczniczka kujawsko-pomorskiej policji. – Inni mogli wysłać zwolnienie pocztą albo wpłynęło ono drogą elektroniczną.

Jak sytuacja wygląda w Olsztynie?

– Na tę chwilę w całym garnizonie warmińsko-mazurskim na zwolnieniach jest około 16 proc. funkcjonariuszy, jednak to szacunkowe dane. Należy pamiętać, że każdy policjant ma pięć dni na przedstawienie zwolnienia lekarskiego – mówi Onetowi Krzysztof Wasyńczuk, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie.

We Wrocławiu są mundurowi przebywający na zwolnieniach lekarskich

Dolnośląska policja nie dysponuje statystykami dotyczącymi dokładnej liczby funkcjonariuszy, którzy obecnie przebywają na zwolnieniach L4 w regionie.

– Mogę jedynie potwierdzić, że w garnizonie dolnośląskim też są mundurowi przebywający na zwolnieniach lekarskich. Nie jest łatwo określić dokładnej liczby z tego względu, że część funkcjonariuszy poszła, a część wróciła ze zwolnienia. Niektórzy być może powiadomili swoich przełożonych, a zwolnienie dotrze dopiero za kilka dni – mówi Onetowi Paweł Petrykowski, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

– Monitorujemy sytuację, aby zapewnić realizację zadań na terenie całego garnizonu. Naszym zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa. Staramy się, aby funkcjonariusze byli wszędzie tam, gdzie ta służba jest potrzebna – dodaje.

Protest policjantów przybiera na sile. Jak podało radio RMF FM, 20 proc. funkcjonariuszy przebywa na zwolnieniu lekarskim. Największa absencja występuje w województwach: łódzkim, warmińsko-mazurskim, kujawsko-pomorskim, zachodnio-pomorskim i lubuskim.

W Kielcach ok. 13 procent funkcjonariuszy na L4

– Na chwilę obecną mamy informację, że na zwolnieniu lekarskim w naszym garnizonie przebywa około 13 proc. funkcjonariuszy – mówi Onetowi kom. Kamil Tokarski, rzecznik prasowy świętokrzyskiej policji. Czy to mniej lub więcej niż w innym okresie?   – Do tej pory nie prowadziliśmy statystyk w tym zakresie – dodaje.

Zachodniopomorskie. Jak wygląda sytuacja?

Według nieoficjalnych informacji od samych policjantów, w Zachodniopomorskiem część policjantów w ostatniej chwili zrezygnowała ze zwolnień L4. – Policjanci z drogówki się wyłamali. Teraz czas na prewencję i wygląda na to, że tutaj nie będzie już zmiłuj dla ,,góry” – mówi jeden z policjantów w rozmowie z Onetem, który sam właśnie przedstawił zwolnienie lekarskie w pracy.

W samym Stargardzie, Policach i Wałczu według informacji Onetu, na zwolnienia poszło ok. 80 proc. funkcjonariuszy z prewencji. – Szczerze mówiąc, ta forma protestu to ostateczność – mówi funkcjonariusz. – Nie do końca to popieram, bo zrobi się chaos i może to doprowadzić do czegoś złego, ale jak nie ma innego wyjścia, to trzeba działać na ostrzu noża – dodaje.

Policjanci z Wielkopolski masowo biorą zwolnienia

Masowe zwolnienia zapanowały także w województwie wielkopolskim. Na zwolnieniu lekarskim przebywa już ponad 1,5 tys. policjantów, a ta liczba może wzrosnąć. Policjanci mają bowiem siedem dni na dostarczenie L4. W poszczególnych jednostkach wielkopolskiej policji brakuje średnio ok. 20 proc. kadry. Ale jak zapewnia Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, wszystkie pilne zdarzenia są obsługiwane.

Protest policjantów na Podlasiu

– Według danych na niedzielę, bo takimi na razie dysponujemy, na L4 jest ok. 150 funkcjonariuszy w całym garnizonie podlaskiej policji. Ta liczba nie odbiega jednak jakoś specjalnie od liczby osób przebywających na zwolnieniach lekarskich w analogicznych okresach – mówi Onetowi Marcin Gawryluk z zespołu prasowej Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

Protest policjantów trwa od lipca

Przypomnijmy, protest policjantów rozpoczął się 10 lipca. – Jestem wręcz zdumiony i zaniepokojony tym, że atmosfera jest aż tak bojowa – mówił wówczas w rozmowie z Onetem szef NSZZ Policjantów Rafał Jankowski. Decyzję o ogólnopolskiej akcji protestacyjnej podjęła Rada Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych. Jeszcze przed rozpoczęciem protestu, Jankowski opowiadał w wywiadzie dla Onetu o absurdach pracy policyjnej, np. o tym, że policjanci sami muszą wykupywać OC dla radiowozu, o braku uregulowanej kwestii nadgodzin itp.

Początkowo związkowcy domagali się podwyżek o 650 zł, powrotu do poprzedniego systemu emerytalnego i odmrożenia waloryzacji pensji, które zostały zamrożone w 2009 roku. 12 marca br. wysłali swoje postulaty do ministrów spraw wewnętrznych i administracji oraz finansów i sprawiedliwości. Również w marcu Federacja Związków Zawodowych Służb Mundurowych informowała, że jeśli postulaty nie zostaną spełnione, odbędą się protesty.

W sierpniu – zgodnie z zapowiedziami – protesty zostały zaostrzone. Najpierw policjanci przestali wystawiać mandaty, teraz masowo biorą L4. ,,Obawiam się więc, że jeżeli w najbliższych dniach nasze środowisko nie uzyska jednoznacznej gwarancji na spełnienie naszych postulatów, w słuszność których przecież sam Pan nie wątpi, sytuacja może się skomplikować jeszcze bardziej” – napisał Rafał Jankowski w liście otwartym do Joachima Brudzińskiego, szefa MSWiA